Strona głównaChorobyRak u mężczyzny. Ciężka choroba a zachowanie roli męskiej

Rak u mężczyzny. Ciężka choroba a zachowanie roli męskiej

Od zarania wieków wychowanie chłopców wiązało się z kultem siły, nieokazywania słabości i bycia nienaruszalną podporą dla rodziny. Dzisiejszy świat wnosi w ten obraz dodatkowe oczekiwania. Z jednej strony mężczyzna ma być silny, szorstki, niezałamujący się, a z drugiej strony oczekuje się, że będzie umiał okazywać uczucia, mówić otwarcie o swoich i partnerki potrzebach, być empatyczny i bez problemów poradzić sobie z przenikaniem się ról męskich i żeńskich. Jak więc postępować z mężczyzną zmagającym się z cięzką chorobą, bądź tylko podejrzewającym u siebie raka?
Rak u mężczyzny. Ciężka choroba a zachowanie roli męskiej Niepewność związana z różnorodnością poglądów na temat istoty męskości prowadzi do niepokoju i kryzysu tożsamości wielu mężczyzn, co jeszcze mocniej wzmaga ich potrzebę udowadniania, na różne sposoby, swojej siły. Silny mężczyzna nie choruje, nie narzeka, nie przyznaje się do niepokoju. Chłopcy uczą się od swoich ojców, bycia odpowiedzialnymi za siebie i rodzinę, a to najczęściej oznacza katorżniczą pracę dla bliskich i bycie zawsze w formie. Przymus bycia „sprawnym” spowodował, iż nie wypracowano nawyków kontaktowania się mężczyzn z własnymi uczuciami i głębszymi potrzebami, np. na poziomie odczuwania niepokoju o swoje zdrowie.

W konfrontacji z niepokojącymi objawami somatycznymi (m.in. częstsze oddawanie moczu w nocy i w dzień, parcia moczu typu naglącego, zaleganie moczu w pęcherzu, czy całkowite zatrzymanie moczu, bóle związane z przerzutami do układu kostnego) większość mężczyzn wypiera, racjonalizuje problem. Najczęściej pod płaszczykiem bagatelizowania problemów, szczególnie tych związanych ze zdrowiem kryje się uczucie bezradności oraz mniej lub bardziej uświadomiony lęk przed badaniami, np. w sytuacji podejrzenia badania „per rectum”, które wiąże się z koniecznością pokonania oporu związanego ze wstydem i niepokoju przed bólem. Nie mniejszy problem stanowi ewentualna konfrontacja z sytuacją niekorzystnej diagnozy, która w istotny sposób narusza poczucie bezpieczeństwa i stawia mężczyznę w roli „chorego na raka”. Niestety w dalszym ciągu zbyt wielu mężczyzn zgłasza się do lekarza dopiero wówczas, gdy występujące objawy somatyczne w istotny sposób zaburzają ich funkcjonowanie i z tego też względu nie mogą ich już dłużej bagatelizować.

Kilka sugestii jak zachęcać mężczyzn do badań profilaktycznych:
  • Chcąc zachęcić mężczyznę do badań, nie należy go straszyć, pouczać i nim manipulować: Taka forma wypowiedzi blokuje rozmówcę, wzbudza gniew i potrzebę obrony.
  • Rozmowa na tematy trudne, a za takie można uznać problem badań medycznych, nie może być przypadkowa. Dlatego warto wziąć pod uwagę z kim rozmawiamy. Czy nasz rozmówca jest otwarty na tego typu rozmowy, czy ma nawyk dbania o siebie i swoje zdrowie, czy potrafi przyjmować uwagi, czy też zazwyczaj bagatelizuje swoje problemy zdrowotne i całą swoją uwagę oraz energię życiową kieruje na pracę i budowanie wizerunku mocnego, nierozczulającego się mężczyzny. Warto zadbać o czas i miejsce. Rozmowa w pośpiechu wprowadza chaos i rozdrażnienie obydwu stron.
  • Rozmawiając należy pamiętać o empatii, która przede wszystkim polega na umiejętnym zrozumieniu uczuć, emocji drugiego człowieka i uszanowaniu ich. Wiedząc, jak bardzo mężczyzna unika lekarzy, rozmów, filmów o chorobach, należy uszanować i zrozumieć jego niepokój oraz z wyczuciem, łagodnym głosem podjąć rozmowę: „[…] szanuję Twoją niechęć do lekarzy, ale nie mam w sobie zgody na to żebyś narażał swoje zdrowie i życie. Wiem, że nie lubisz o tym rozmawiać, ale ja mam potrzebę powiedzieć Ci, jak bardzo się o Ciebie boję i jak bardzo zależy mi na Twoim życiu. Nie zostawiajmy tej sprawy. Może w poniedziałek umówię Ciebie do lekarza, a sama też pójdę i wykonam cytologię. Lepiej żebyśmy wiedzieli, że jesteśmy zdrowi”. Powiedzenie o swoich uczuciach świadczy o naszej trosce, miłości i odpowiedzialności, również za swoje zdrowie. Wspólne działania mobilizują drugą osobę. W jakimś sensie obie strony muszą pokonać swój niepokój przed badaniami.
  • Ważną rolę wspierająco-motywująca do wykonania badań mogą odegrać dzieci i wnuki. Zachęcenie ojca, dziadka do badań, nie jest łatwym zadaniem, ale z delikatnością, a zarazem determinacją warto wracać do tematu i zaproponować pomoc w ustaleniu wizyty u lekarza, podwiezieniu, a nawet towarzyszeniu w wizycie. Słowa, wypowiedziane ze zrozumieniem oporu ze strony rozmówcy, pozwalają zachować spokój i życzliwość „Tato, dziadku, nie zbywaj mnie, proszę. Ja nie chcę Ciebie atakować i sprawiać Ci przykrość, ale bardzo Cię kocham i dlatego martwię się o Twoje zdrowie. Pozwól mi, proszę, że razem zadbamy o te badania. Kiedy masz czas, abyśmy pojechali do lekarza?”.
Wsparcie społeczne w chorobie nowotworowej

W chwili otrzymania diagnozy człowiek musi zmierzyć się z wieloma problemami natury psychicznej i fizycznej. Uciążliwe leczenie, lęk o przyszłość, zwolnienie tempa życia, utrata ról społecznych, zmierzenie się z pytaniami natury egzystencjalnej, weryfikacja trwałości związków z ludźmi – to tylko niektóre problemy, w obliczu których staje pacjent chorujący na nowotwór. Społeczny lęk związany z chorobami nowotworowymi, świat, w którym coraz trudniej zaakceptować słabość, gdzie choroba staje się tematem niewygodnym i wstydliwym, nie sprzyjają zdrowej adaptacji do procesu choroby, leczenia i powrotu do funkcjonowania po chorobie.

Profesor Jacek Łuczak w przedmowie do książki „Rak i emocje” pisał „Ciężka, postępująca choroba, o trudnym do przewidzenia przebiegu, a do takich należy zaliczyć chorobę nowotworową, uszkadza ciało, ale równocześnie kaleczy psychikę i rani duszę (…) Głębokie, przykre doznania wyzwalają szereg niejednokrotnie niedostrzegalnych dla osób postronnych, wymykających się spod kontroli emocji, takich jak, strach, niepokój, żal, smutek i przygnębienie. Diagnoza choroby nowotworowej i trudy jej leczenia, a w szczególności niepowodzenia terapii przyczynowej, są źródłem bólu duchowego i odwiecznych pytań, na które nie ma odpowiedzi: Dlaczego ja? Dlaczego Bóg mnie wybrał? W czym zawiniłem?”
 
Strony : 1 2

 

Anemia - niedokrwistość, Choroba wieńcowa, Hemoroidy, Menopauza, Nowotwór prostaty, Osteoporoza, Schizofrenia, WZW C / HCV, pokaż wszystkie

Skomentuj artykuł:

Jesteś niezalogowany: zaloguj się / zarejestruj się

Komentarze

  • 18:27:52, 24-02-2016 Seniorita65

    Ja próbuje namówić męża na wykonanie badania genetic lab w celu skontrolowania ryzyka wystąpienia raka prostaty oraz płuc bo jest nałogowym palaczem a nie chce rzucić tego świństwa.A martwię się bo w jego rodzinie były przypadki zachorowania na raka.

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Senior.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Komentarze niezgodne z prawem i Regulaminem serwisu będą usuwane.

Artykuły promowane

REKLAMA

Najnowsze w dziale

Polecane na Facebooku

Najnowsze na forum

Warto zobaczyć

  • eGospodarka.pl
  • EWST.pl
  • Pola Nadziei
  • Kosciol.pl
  • Oferty pracy